Wudang - Akademia Taijiquan i Qigong Tomasza Grycana

Start Taijiquan Qigong Dao-Tao-Fit Combat-Dao-Fit
Aktualności Akademia Nauczyciel TRENINGI
Seminaria Artykuły Literatura Linki Kontakt

TAIJIQUAN I REALNA WALKA
Tomasz Grycan

Kiedy Yang Luchan tworzył swój styl Yang, taijiquan (tai chi chuan) było typową sztuką walki i nikt nie miał wątpliwości czym jest. Dawny ekspert tego systemu nie zajmował się filozoficznymi abstrakcjami, tylko skupiał się na realnym pokonaniu przeciwnika i wykorzystywał wszystko co mogło mu w tym pomóc. Ciągle sprawdzał w walce co jest dobre czyli przydatne, a co złe czyli bezużyteczne. Weryfikacja umiejętności była prosta. Jeden pojedynek rozwiewał wszelkie iluzje i wiadomo było, co się potrafi. Luchan wiele eksperymentował, stoczył bardzo dużo walk i był w nich tak skuteczny, że zyskał przydomek Yang Wudi ("bez przeciwnika").

Większość dawnych mistrzów (chyba nawet 99%) było analfabetami. Nie mogli zajmować się dziełami Laozi i Zhuangzi bo nie potrafili czytać. Nie mogli samodzielnie zapisywać swoich głębokich przemyśleń, bo nie potrafili pisać. Ówcześni wojownicy prowadzili normalne, proste życie i na pewno nie byli świętymi. To późniejsze pokolenia wybielały ich życiorysy. Wystarczy spojrzeć na dzisiejszych ochraniarzy i komandosów. Niektórzy dokonują cudów zręczności, potrafią w ciągu jednej sekundy wyjąć broń automatyczną z kabury, odbezpieczyć, przeładować oraz oddać celny strzał. Są wysokiej klasy ekspertami w swoim zawodzie, ale nic poza tym.....

Na początku XX wieku pod wpływem zmian cywilizacyjnych taijiquan zaczęło silnie ewoluować w nowym kierunku. Sztuka walki przekształciła się w system rekreacji ruchowej. Z taijiquan powstała gimnastyka taiji i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że przy okazji zaczęto rozwijać całkiem fantastyczne historie na jego temat.

W mediach często pojawia się takie stwierdzenie: "Taiji (Tai Chi) jest sztuką walki, medytacji i zdrowia.". Wiele osób uważa, że jak nauczy się ładnie, płynnie i powoli wykonywać długą sekwencję ruchów, to umiejętności bojowe pojawią się razem z tym. Tym którzy kultywują taką iluzję, życzę, aby nigdy nie musieli tego weryfikować na ulicy, bo może się to skończyć dla nich tragicznie....

Sam trening formy bez ćwiczeń w parach jest tylko pewnego rodzaju abstrakcją. To tak jakby uczyło się strzelać z łuku bez używania strzał. Jeżeli ktoś będzie 1.000 razy napinał samą cięciwę pustego łuku, to nabędzie jedynie umiejętność napinania łuku, ale nigdy w ten sposób nie nauczy się od razu celnie strzelać strzałą do ruchomego celu w czasie zgiełku bitwy.

Walka to fizyczny kontakt co najmniej dwóch osób. Każde starcie jest niepowtarzalne i ma na nie wpływ bardzo wiele czynników. Nie można nauczyć się walki nie walcząc. Teoria i praktyka to dwa odmienne światy. Tylko ktoś, kto stoczył wiele treningowych pojedynków i próbował swoich sił z dużą ilością przeciwników, może poradzić sobie w realnej walce na ulicy.

Kiedy siedzi się wygodnie w fotelu i pije herbatę, jakakolwiek walka wydaje się prosta. W głowie pojawia się wiele rozwiązań: bloków, uderzeń lub dzwigni. W realnej sytuacji, nie tylko zagrożenia na ulicy, wszystko jest znacznie trudniejsze. Aby się o tym przekonać, wystarczy spróbować zastosować na sali treningowej tą samą technikę na dwóch osobach o innej wadze i wzroście. Niby nic się nie zmienia, a zarazem bardzo wiele. Umiejętność dopasowania się do zmiennych warunków jest niezwykle istotna i odgrywa kluczową rolę w walce. Tylko duża ilość praktycznych eksperymentów z wieloma przeciwnikami może czegoś nauczyć.

Czy tego chcemy czy nie, świat nieustannie się zmienia. Dzisiaj większość osób zajmuje się taijiquan dość powierzchownie, tylko dla krótkiego relaksu i rozładowania napięć wywołanych stresującą pracą. Ludzie nie poświęcają zbyt wiele czasu na codzienne ćwiczenia.

Każdy sam decyduje, jak chce spędzać swój wolny czas, ważne jest jednak, aby znać konsekwencje określonego zaangażowania w taiji. Jeżeli ktoś zamierza realnie wykorzystać bojowe aspekty taijiquan, musi najpierw znacznie wzmocnić swoje ciało, a następnie intensywnie zająć się praktyką "Tui Shou" ("Pchające Dłonie") pod okiem wykwalifikowanego instruktora. Tylko duża ilość ćwiczeń w parach może przynieść umiejętności, które pozwolą na zwycięstwo w walce. Sam trening form nie wystarczy.

Artykuł ukazała się w magazynie "Świat Nei Jia" nr 40 (luty-maj 2005).

 


| Spis artykułów | Początek strony |