Wudang - Akademia Taijiquan i Qigong Tomasza Grycana

Start Taijiquan Qigong Dao-Tao-Fit Combat-Dao-Fit
Aktualności Akademia Nauczyciel TRENINGI
Seminaria Artykuły Literatura Linki Kontakt

REFLEKSJE NA TEMAT JEDYNEGO SŁUSZNEGO PRZEKAZU
Tomasz Grycan

Byłem ostatnio w wegetariańskim barze w środku wrocławskiego rynku. W przedsionku do niego na ścianie znajduje się specjalna tablica, do wieszania informacji o różnych imprezach szerzących tzw. holistyczne podejście do życia. Ponieważ ulotek było tam sporo i tylko jedno wolne miejsce prawie przy podłodze, stwierdziłem (pewnie jestem idealistą), że skoro inni byli szybsi, zostaje mi tylko ono. Przylepiłem tam swój plakat o treningach Taijiquan i wszedłem do środka, aby się czegoś napić. Niedługo później siedząc przy stole w głębi sali, zauważyłem jak zwolennicy "instruktorów Maćko", zrywają ze ściany wszystkie plakaty konkurencji (w tym i mój) i wieszają swoje. Zrobili to bardzo sprawnie i szybko, widać było, że mają w tym wprawę. Niedługo po ich wyjściu, pojawili się zwolennicy "Taoistycznego Tai Chi", którzy "wyczyścili" także ścianę, pozostawiając tylko informacje o swoich treningach. Wychodząc stamtąd byłem mocno zdegustowany tą sytuacją. Kiedy będąc w okolicy kilka godzin później, zaglądnąłem tam z ciekawości, plakatów "Taoistycznego Tai Chi" już nie było, a pojawiły się znowu "instruktorów Maćko". Po tym doświadczeniu już nie zostawiałem tam swoich ulotek. Stwierdziłem, że to nie ma sensu.

Wszyscy mistrzowie sztuk walki zawsze mówią, że nie ma czegoś takiego jak jeden najlepszy styl lub przekaz na świecie. Stale podkreślają, że istnieje tylko osoba o większych lub mniejszych umiejętnościach i to czy ćwiczy taką lub inną sztukę, nie gwarantuje jej od razu sukcesu. Każdy system ma swoje mocne i słabe strony. Ważny jest tylko własny wysiłek włożony w osiągnięcie celu czyli ilość potu wylanego na sali. Kontakt nawet z najlepszym mistrzem, spadkobiercą stylu, nic nie da, jeśli nie włoży się w to odpowiednio dużo pracy i zaangażowania.

Kiedy czyta się artykuły polskich ekspertów sztuk walki, a także różnych ośrodków szerzących holistyczne podejście do życia, można zauważyć, że są one pełne wzniosłych ideałów. Mówi się w nich stale o wysokich wartościach etycznych, wrażliwości i olbrzymiej moralności ich uczniów. Fundamentem jest poszanowanie tradycji i szacunek dla wszystkich istot, a zwłaszcza tych słabszych.

Tymczasem na ulicach można zauważyć coś całkiem odmiennego. Zaraz po wakacjach na początku nowego roku szkolnego odbywa się istna wojna plakatowa. Przedstawiciele różnych ośrodków zrywają lub zalepiają informacje konkurencji. Starają się zdobyć jak najwięcej uczniów, poprzez niedoinformowanie ludzi. To bardzo nieetyczna praktyka, lecz niestety już powszechna u nas.

Dlaczego zwolennicy jednego stylu lub nauczyciela, uniemożliwiają poznanie innej sztuki lub uczenia się u kogoś innego? Skąd bierze się ta nienawiść do wszystkiego obcego? Skąd wzięło się przeświadczenie, że istnieje tylko jeden właściwy styl-przekaz dobry dla wszystkich? Dlaczego w tak bezwzględny sposób stara się wymusić na innych, aby ćwiczyli to samo?

Wydaje mi się, że bardzo wiele osób nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swoich działań. Usuwanie informacji o innych treningach w okolicy, doprowadza do tego, że wielu ludzi nie ćwiczy niczego, bo nie może trafić na coś co im odpowiada. W czym mogłyby się odnaleźć.

Każda ze wschodnich kultur (chińska, japońska, koreańska, wietnamska itp.) ma swój własny koloryt i przyciąga innych ludzi do siebie. Jedni odnajdują się w Karate, a drudzy w Teakwondo, Viet Vo Dao lub Kung Fu. Nie można ich zmuszać, aby ćwiczyli coś innego.

Gdyby zapytać kogokolwiek na ulicy, także tych co zalepiają plakaty innych, co sądzą na temat monopolu jakiejkolwiek instytucji, np. partii politycznej czy firmy (TP S.A., Microsoft), to oczywiście każdy jest temu przeciwny i stwierdza, że należy walczyć z takimi praktykami. Ale równocześnie sam w codziennym życiu stara się przez cały czas narzucić innym swój własny punkt widzenia.

Usuwanie z ulic plakatów i ulotek konkurencyjnych ośrodków krzewienia zdrowia lub sztuk walki doprowadza do pustki informacyjnej na danym terenie. Konsekwencją takich działań jest to, że osoby zaczynające się interesować czymś nowym, nie mogą odnaleźć żadnego nauczyciela. Często dostaję e-maile od osób mieszkających w Warszawie z pytaniem: czy w stolicy są jakieś szkoły Kung Fu, a szczególnie Taijiquan? Przez pewien czas nie mogłem zrozumieć skąd biorą się takie listy, przecież w Warszawie jest największy wybór ośrodków w Polsce. Dopiero potem zrozumiałem, że całkowity laik nie wie, gdzie należy szukać informacji i zdany jest tylko na przypadkowe plakaty na ulicach. Jeśli ma szczęście, trafi na to co go akurat interesuje i będzie ćwiczył. Jeśli ma pecha, to może mieszkać obok szkoły, gdzie są treningi poszukiwanego przez niego stylu i nigdy tam nie trafić.

Wszystkie organizacje ochrony konsumentów domagają się zdrowej konkurencji i zaprzestania praktyk monopolistycznych na rynku. Miejmy nadzieję, że to samo dla naszego własnego dobra będzie obowiązywało także wśród ośrodków krzewienia zdrowia i sztuk walki.

Artykuł ukazała się w magazynie "Świat Nei Jia" nr 26 (październik 2002).

 


| Spis artykułów | Początek strony |